niedziela, 5 października 2014

Rozdział 1

 Tęczowy most przemykał szybko pod kołami powozu. Cień wielkiego gmachu górował nad Bifrostem, nieustannie przypominając o celu ich podróży. Kiedy w końcu końskie kopyta zastukały na brukowanym dziedzińcu, drzwi powozu otworzyły się. Z hukiem wypadły z niego dwie torby, za którymi zaraz powędrowali ich właściciele. 
 -Do zobaczenia za trzy lata! - okrzyk Odyna dobiegł z oddalającego się już wehikułu. A mówi się, że to nastolatkowie cieszą się z wolnej chaty.
Wrota budynku otworzyły się bezdźwięcznie. Ubrany w garnitur mężczyzna wyszedł na podwórze i podszedł do oczekujących nastolatków.  -Panicze Thor i Loki Odinson. - mężczyzna zmierzył ich wzrokiem od stóp do głów.
 Oczywiście byli wystrojeni jak pajace, Thor w szarą zbroję z czerwoną peleryną, Loki w zieloną szatę. Matka siłą wymusiła na nich te ciuchy, sami w życiu by tego nie założyli. "Zasady to zasady. Jeśli musicie wyglądać jak debile wchodząc do szkoły, niechaj tak będzie." - może nie użyła dokładnie takich słów, ale przekaz był jasny. I nikt nie śmiał się sprzeciwić.
Mężczyzna ruszył z powrotem do środka bez żadnego ostrzeżenia. Thor rzucił jeszcze ostatnie tęskne spojrzenie na Bifrost, ich jedyną drogę powrotu, po czym chwycił torbę i popędził za oddalającym się Lokim. Po pokonaniu niezliczonej ilości schodów i kilometrów korytarzy, mężczyzna wreszcie zatrzymał się.
-Tu będziecie mieszkać.
 Bracia rozejrzeli się po pokoju. Małe pomieszczenie, zupełnie odmienne od apartamentów, do jakich byli przyzwyczajeni. Szafa, biurko i trzy łóżka. Goła podłoga i jasne ściany sprawiały wrażenie pustki i surowości.
  -Dlaczego mamy trzy... - Loki odwrócił się z pytaniem, jednak mężczyzna, który wpuścił ich do środka zniknął.
 - Thor, gdzie jest ten koleś co nas tu przyprowadził?
  -Hm? - jego brat rzucił torbę na łóżko przy wschodniej ścianie.
 - Nie wiem, nie widziałem. Dziwnie tu. Nie widziałem nikogo gdy szliśmy.
  -Taaa... Mnie bardziej zastanawia ilość łóżek w naszym pokoju. Oby nie dali nam jakiegoś idioty jako współlokatora. Chcesz zapalić?
  -Nie, spasuję. Zaklep mi jednego na później. - Thor rozłożył się wygodnie i westchnął ciężko.
  -Jaaasne, jak jakiś zostanie to dostaniesz... - Loki włożył rękę do kieszeni. Zmarszczył brwi, gdy nie wyczuł nigdzie znajomego woreczka.  Przecież sprawdzał jeszcze w powozie... Chyba że facet w garniaku był kimś więcej niż się wydawało. A to podobno Loki był mistrzem podstępu. Trzeba będzie na niego uważać.. Cholera, będzie musiał ubłagać Gaję o nowe zioło. Miał nadzieję, że już zapomniała o ich zeszłorocznej przygodzie, inaczej będzie ciężko. No trudno, nic z czym nie umiałby sobie poradzić.
 W tym momencie drzwi otworzyły się z hukiem.
  -Tu będziesz mieszkać.
  -Ta, dzięki wielkie, nara. - właściciel znajomego głosu rzucił torbę do środka, bez sprawdzania nawet czy kogoś przypadkiem nie ma na drodze lotu.  - Thor! Loki! - Tyr wparował do pomieszczenia, by po chwili zamknąć ich obu w niedźwiedzim uścisku.
   -Tyr, dusimy się. - Loki ostudził nieco zapał współlokatora. Ten postawił ich na podłodze.
  -Chłopaki, wy też tu? Prędzej postawiłbym swoją rękę w zakładzie niż myślał, że was tu zobaczę.
  -Ta, Frigga uparła się żeby nas tu wysłać. Nie żeby Odyn jakoś bardzo protestował, oczywiście. - Thor nakreślił Tyrowi sytuację. - Wygląda na to, że jesteśmy skazani na siebie przez kolejne trzy lata.
  -Ha ha, nie mam nic przeciwko waszemu towarzystwu. O ile znowu nie wsadzicie mi sopli lodu w...
  -Tyr, nie mówmy o tym, było, minęło. - Loki wymknął się poza zasięg ramion chłopaka.
  -Ta. Nie macie chyba nic przeciwko, jeśli zajmę południowe łóżko?
 Thor rzucił swoje rzeczy do szafy na najwyższą półkę. Bycie wysokim ma swoje zalety. Loki wyciągnął plakaty leżące na wierzchu jego torby i przymierzył je do ściany.
  -Hm, Metallicę damy tutaj, a Motorhead... - mamrotał do siebie. Stanął na swoim łóżku, by mieć szersze pole działania.
 Pod drzwi wsunięta została kartka. Thor podszedł i podniósł ją z podłogi.
  -Mamy jakąś akademię za piętnaście minut. I mamy być ubrani w "nasze stroje wyjściowe".
  -No nie wiem jak ty, ale ja bym w życiu w tym nie wyszedł. - Loki wskazał na swoje ciuchy. - Chociaż moje nie są aż takie złe, nie to co niektórych.
  -Bardzo zabawne. Chyba źle się czujesz Loki, od wyjazdu z domu jesteś jakiś taki zielony. - Thor machnął ręką w stronę szaty brata.
  -Przynajmniej nie wyglądam jakbym właśnie wyszedł z pokazu mody. Wziąłeś odżywkę do włosów?
  -Ha, ha. - sarkastycznie zaśmiał się Thor. - Zaraz, czy ja ją wziąłem? - mruknął do siebie, przetrząsając torbę.
Gdy Tyr wyszedł z łazienki rozległo się pukanie do drzwi. Bez oczekiwania na pozwolenie na wejście do środka weszła wysoka azjatka w kolorowej sukni.
  -Witajcie. - zaszczebiotała wysokim głosem - Na imię mam Change'd i jestem waszą nauczycielką.
 No shit, pomyślał Loki. W pobliżu stóp kobiety kręcił się jakiś zwierzak. Czy to był królik?
  -Mam zaprowadzić was na akademię. Czy jesteście gotowi? Więc chodźmy. - nauczycielka chyba nie miała w zwyczaju na nic czekać.
 Gdy wyszli na korytarz zobaczyli grupkę czekających uczniów. Kilka twarzy było ich znanych, inne całkiem obce. Na tym korytarzu mieszkali wyłącznie chłopacy, więc zauważyli Aresa i Seta. Change'd poszła pukać do kolejnych drzwi, a w tym czasie Loki zagadnął Aresa.
  -Hej, dawno się nie widzieliśmy. Jak leci?
  -Hm? Kim jesteś? - Ares spojrzał na niego z pogardą. Cholera, info o Artemidzie trzeba będzie zaczerpnąć z innego źródła. Która z osób może być tu jeszcze z nią spokrewniona... Pewnie z połowa z nich, ale Loki nie znał nikogo z imienia. A Seta przecież nie zapyta.
  -Thor jestem. - chłopak podał rękę na powitanie pierwszej napotkanej osobie. Tamten uścisnął ją bez wahania.
  -Horus. Miło poznać.
  -Gdzie cię wrzucili, Horus?
Chłopak machnął ręką w stronę drzwi sąsiadujących z ich pokojem.
  -Z których jesteś? - Horus był ubrany w jakąś kolorową spódniczkę, więc Thor założył, że jest z Egiptu.
  -Nordycka. Przyjechałem z bratem. Możesz czasem do nas wpaść.
  -Zazdroszczę. Ja mam siostrę. Nie życzę mieszkania z nią najgorszemu wrogowi.
 W końcu Change'd zebrała wszystkich i powoli ruszyli w stronę apelu. Zeszli na parter, po czym przeszli do północnej części budynku. Ogromne drzwi wprowadziły ich do wielkiej sali, na końcu której znajdował się podest z kilkoma siedzeniami, z pewnością dla nauczycieli. Przez drzwi naprzeciwko miejsca w którym weszli, wkroczyła żeńska część grona uczniowskiego. Gdy obie grupy zmieszały się, rozległ się szmer rozmów. Loki stanął na palcach, by obczaić wszystkie laski. Hm, nie jest źle, kilka się znajdzie...
 Na podeście nagle zjawił się profesor z długą, białą brodą, ubrany w błękitne szaty.
  -Proszę o ciszę!
 Sala absolutnie olała jego słowa. Pogawędki były bardziej fascynujące niż jakiś stary pryk, mający gadać o nudnych rzeczach.
  -Chłopcy, proszę oderwać wzrok od dziewczyn i skierować go na mnie.
  -Sory, ja tam wolę laski. - odezwał się ktoś z tłumu. Sala zaśmiała się.
 Dziadek z brodą zaczął się powoli denerwować. Gdy wszyscy zaczęli znowu go ignorować, klasnął w ręce. Po pomieszczeniu przetoczył się grzmot.
  -Pf, szpaner. Też tak umiem. - mruknął Thor stojący obok Lokiego. 
 Sztuczka jednak zadziałała. Wszyscy zamknęli się i popatrzyli na faceta.
  -Dziękuję. Nazywam się Zeus i jestem dyrektorem tej placówki. Szkoła dla Bogów utworzona została w...
Faaascynujące. Nagle Loki spostrzegł w tłumie brązową czuprynę. Artemida? Hm, wypadałoby sprawdzić jak bardzo Godbook kłamie. Zaczął powoli przepychać się w stronę dziewczyny. Zobaczył jeszcze jak do Thora podchodzi laska ubrana w różowe ciuszki ledwie przykrywające to, co muszą, po czym wbił w tłum ciał.
 Thor był zdziwiony, gdy ujrzał, że dziewczyna, do której wcześniej mrugnął, podchodzi do niego na apelu.
  -Hej, przystojniaku. - głos słodki jak miód wydobył się z perfekcyjnie czerwonych ust. - Jestem Afrodyta.
  -Thor. - nie spodobało mu się, jak laska obejrzała go od stóp do głów, oceniając. Jednak jego ego zostało mile połechtane, gdy zatrzymała oczy na jego kroczu.
  -Hej, moje oczy są tu, wyżej... Aczkolwiek mój młot jest nieco niżej.
 W międzyczasie Loki dostał się wreszcie do swojej ofiary.
  -Witaj. - ciepły głos dochodzący zza jego pleców nieco go zaskoczył. Był pewny, że przepychał się dokładnie w stronę Artemidy, jednak ta okazała się być za nim.
  -O, hej, Art. Jak leci?
  -Niezgorzej. Dawno się nie widzieliśmy, Loki. Jest z tobą Thor?
 Oczywiście. Jasne, że pierwsze o co zapytała, to on. Podkochiwała się w Thorze od kiedy się poznali, jednak on był zbyt zapatrzony w siebie, by dostrzec jej sygnały. "Chciałabym, żeby ktoś mnie przytulił w burzową noc... <3" - jej statusy go niszczyły. A Thor nic nie widział.
Zeus przerwał nagle przemówienie, gdy podeszła do niego jedna z nauczycielek, ubrana w białą togę. Zmarszczył brwi i orzekł:
-Afrodyta,Ares, Artemida, Eros, Horus, Loki, Scylla i Thor zapraszam do gabinetu po przemowie. Mam dla was nagrodę za pilne słuchanie na przemówieniu.
Uh-oh. Pięknie się zaczyna.

 Wszyscy zaczęli rozchodzić się powoli so pokoi. Loki wyruszył razem z tłumem, by uniknąć kary, jednak w pewnym momencie poczuł czyjąś dłoń owijającą się wokół jego nadgarstka. Mężczyzna w garniturze. Znowu.
  -Do gabinetu. Teraz.
  Lokiego olśniło kogo ten facet mu przypominał. Wyglądał jakby urwał się z MiB! Coś czuł, że nową ksywą nauczyciela zostanie Alien. Posłusznie podreptał za nim. Thor już siedział przed gabinetem razem z innymi. 
  -Kłopoty się nas trzymają, nie? - jego brat rzucił z rozbawieniem. Oprócz ludzi, których już spotkali, obok Horusa usiadła ruda dziewczyna w sukni, a o ramię Afrodyty oparł się blond chłopak. To musieli być Scylla i Eros.
Zeus wyszedł z gabinetu i spojrzał na nich krytycznym wzrokiem.
   -Słyszałem, że nie lubicie uważać, kiedy inni mówią. Niezbyt dobry początek, prawda? Każde przewinienie wymaga kary, więc...



  -A żeby cholera tego starego pryka!
  -Zamknij twarz, Ares, chyba że chcesz spędzić tu więcej godzin niż musisz. - warknęła Afrodyta - Nie do mogę uwierzyć, że Zeus kazał nam spać w lesie tej nocy! Przecież tu. Jest. Brudno!
  -Tak, lepiej nic nie mówić. Ale spanie na ziemi nie jest złe. Czuję się jakbym miał siedem lat i był na biwaku. Nie, Loki? - Thor wyszczerzył zęby.
  -Da się przeżyć.
  -Uwielbiam takie rzeczy! - wykrzyknęła rozgorączkowana Artemida. - Szkoda, że nie musimy polować na jedzenie.
  -Pewnie przy następnej karze tak będzie. Lepiej nie podpaść. - odezwał się Horus. - Ale przynajmniej pozwolili nam przebrać ciuchy.
  -Uh, żaden z moich ciuchów nie powinien się brudzić. - Eros był okrutnie niezadowolony. Ojej, bo jeszcze mu się fryz popsuje.
  -Co za idiota z tego Zeusa. Żeby w pierwszy dzień...
  -Ares, morda!
  -No co? Jak jełop nie...
 W tym momencie niebo przecięła błyskawica.
  -No pięknie. - Afrodyta spojrzała na swoje włosy, które zaczęły już nasiąkać deszczem. - Co narobiłeś, debilu!? Teraz jeszcze pada!
 Loki spojrzał na Thora. Tamten oczywiście był całkiem suchy. Nieważne, jak bardzo padało, jego omijała każda kropla deszczu. Afro też to zauważyła i położyła się tuż obok Thora. Kiedy była blisko, deszcz jej nie dotykał.
  -Ha, ja nie zamierzam moknąć.
 Loki wbił na miejsce obok brata, zanim Eros zdążył się na nie wpakować.
  -Nie ma szans, blondasku. To mój brat. - wtedy Loki zorientował się, że chyba wypadałoby pozwolić Art nie moknąć... - Artemida, chodź tu. Połóż się obok Thora.
  -Ale nie ma potrzeby. Poza tym wtedy ty zmokniesz!
  -E tam, tylko siąpi.
  -Wiecie, nie trzeba być tuż obok mnie, żeby nie padało. Art, usiądź obok Lokiego.
 Horus usiadł po lewej stronie dziewczyny, pociągając za sobą Scyllę, o której obecności Loki zdążył zapomnieć. Eros zadowolony wbił obok Afrodyty, podczas gdy wkurzony Ares sterczał nadal pod innym drzewem.
  -Idź spać gdzie indziej. - odezwała się Afro - To twoja wina.
 Chłopak odszedł kilka metrów dalej, mokry i czerwony ze złości.
  -Jeszcze tego pożałujesz, Afrodyto. Zobaczysz.
 Jednak ona się nie odezwała. Thor spojrzał na dziewczynę, teraz już śpiącą, u jego boku.
  -Dobranoc więc.
  Kiedy wszyscy zasnęli, Loki nadal myślał. Sytuacja beznadziejna, ale miała swoje plusy. Przynajmniej może powiedzieć, że spał z Artemidą, Afrodytą i Scyllą. I to tej samej nocy.




Thunder Wolf

4 komentarze:

  1. Hahaha tekst z odżywką był świetny.
    I jak Loki zrobił z Thora parasol XDD
    Rozdział świetny XD Macie stałego czytelnika ;*
    Looki jest takiiii fajjnyy ^^
    Hmmm tak naprawdę nie mam co pisać, bo podobało mi się wszystko XD
    Dodam jeszcze tylko, że masz super styl pisania i biegnę na nexta ^^
    PS Zapraszam na "We're fireproof..." Thunder ;P ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli musicie wyglądać jak debile wchodząc do szkoły, niechaj tak będzie.
    Jakbym własną mamę słyszała :O
    Cholera, będzie musiał ubłagać Gaję o nowe zioło.
    Postaram się zapomnieć, jak mam na imię x'D
    Wziąłeś odżywkę do włosów?
    http://i2.kym-cdn.com/entries/icons/original/000/015/341/Thoreal._i_luld_cfe9aa_4062441.jpg
    xD

    Dyrektor placówki Zeus... Nie mogę xD
    Leci do followów xDDD

    Ostatnie zdanie = prawie się poplułam XDDDDDDD
    Zazwyczaj kopiuję w komentarzach te rozbrajające teksty, ale teraz połowę rozdziału bym musiała. Jest boski, dosłownie i w przenośni xDDDDD
    Będę czytać na 100% :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahahaha Thoreal XD ;_____;
      Anon, Ty zawsze masz dobre obrazki XD

      Usuń
    2. Anon Miszcz Pańta ^^ ale tego mema to nie ja robiłam, niestety xD

      Usuń